sobota, 15 czerwca 2013

Rozdział 1/1

 Na moje zaspane i zmęczone oczy padają złociste promienie słońca wpływające przez lekko uchylone okno, lecz próbuję się z nimi „bić” o dłuższe spanie i chwilowo wygrywam, ale gdy do walki wkracza budzik niestety muszę otworzyć oczy. Wcisnęłam przycisk, by wyłączyć to denerwujące pipi pipi pipi. Przetarłam oczy i wstałam z łóżka. Podeszłam do krzesła po ubrania na dziś. Założyłam je na siebie, czyli krótkie dżinsowe spodenki, beżową koszulkę na ramiączka i szary, cienki, rozpinany sweterek. Jeszcze raz spojrzałam na plan lekcji, sprawdziłam czy wszystko mam. Wzięłam torbę i poszłam na śniadanie. Usiadłam do stołu i wzięłam chleb posmarowałam go sobie masłem i nakryłam to serem. Zjadłam to i poszłam po portfel i przy okazji sprawdziłam godzinę. Miałam jeszcze godzinę. Na szczęście dziś jest mój ulubiony dzień, czyli czwartek. Lubię go, ponieważ jest kółko z matmy. To chyba mój ulubiony przedmiot. Tydzień temu niestety go nie było, dlatego, że pan Wamoull był na zebraniu rady opiekunów. Jest przewodniczącym w naszej szkole, więc nie mógł by się pojawić tylko wtedy gdyby miał bardzo ważny powód. Moja mina nie emanuje radością z powodu bardzo trudnej decyzji , z której nie mogę się wycofać.

Poszłam obudzić Megan. Najpierw po cichutku otworzyłam drzwi, by sprawdzić czy ona jeszcze śpi. Na szczęście, tak. Ukradkiem podeszłam do niej i dosłownie przy jej uchu krzyknęłam:


- Czas na poranną rozgrzewkę!!!- Tak się przestraszyła, że aż spadła z łóżka. Przewróciłam się ze śmiechu na podłogę. Tak mnie to rozbawiło, że po prostu nie mogłam się opanować. Tak mi było wesoło, że zaczął mnie boleć brzuch.

-Ale śmieszne! Ha,ha,ha!- powiedziała drwiąco Megan.

- Dla mnie jest!
Poszłam do łazienki. Umyłam zęby, ogarnęłam twarz i włosy.
Gdy weszłam do kuchni Megan robiła sobie kanapkę z szynką i sałatą. To była jej ulubiona. Poszłam włączyć radio. Przełączyłam na moją ulubioną stację. Kończyła się akurat jakaś stara piosenka i zaczęła moja ulubiona. Od razu śpiewać mi się zachciało, co zawsze denerwowało Megan.

-Tylko nie to!!!- krzyknęła słysząc pierwsze wersy mojej piosenki.

            Około 3 minut później skończyła się.

            Poszłyśmy po torby, było już dość późno i jeszcze chwile i byśmy się spóźniły na autobus. Nigdy nie lubiłam nim jeździć, bo cięgle w nim śmierdziało i były troche brudne siedzenia. Najgorsze było to, że mieszkałyśmy z Megan dość daleko od szkoły i  musiałam siedzieć tam przez całą droge. Jej chyba to nie przeszkadzało. Poszłam skasować nasze bilety. Usiadłyśmy jak zwykle na swoich miejscach. Najmniej przy nich było czuć nieprzyjemne zapachy i były w najlepszym stanie. 

            Po trzech przystankach, niespodziewanie do autobusu wszedł Jeremi, czyli najbardziej ponura i cicha osoba w naszej klasie. Przez brak wolnych miejsc został zmuszony do siedzenia obok nas. Megan od razu spochmurniała. Wydawało mi się, że nas nie lubi, a nawet nie znosi. Postanowiłam to zmienić. Zaczęłam powitaniem:

- Cześć!

- Cześć - wymruczał pod nosem. - Co chcesz?!

- Chciałam się przywitać –Megan była pogrążona w myślach, wydawało mi się, że nawet nie słucha o czym rozmawiam z Jeremim. Wtedy przypomniało mi się o tragicznym wypadku jego dziewczyny. Chciałam go pocieszyć:

- Wiem jak się czujesz i na prawdę  ci współ…

- Nie wiesz jak się czuje! Nawet cię to nie obchodzi! Ty nic nie wiesz… - Szybko podniósł się z miejsca. Wszyscy zaczęli się na niego gapić, jak na jakiegoś głupka, Megan też. Wrzeszczał na mnie jak bym zrobiła najgorszą rzecz na świecie. Słyszałam jak głośno wali mi serce. Byłam wtedy jak sparaliżowana, nie mogłam, ani drgnąć. Przybliżył swoje usta do mojego ucha i szepnął do mnie – …i nigdy więcej nie wspominaj o tym.  Rozumiesz! – Bardzo się przestraszyłam jego zachowania. Wnioskując z tego co o nim wiem, to mógł wtedy zrobić mi krzywdę.

            Poszedł do wyjścia. Drzwi się otworzyły i wysiadł z autobusu. Nikt nie odezwał się, ani nie ruszył przez kolejne 10 sekund. W końcu ktoś wyszedł i chwile później wszyscy zrobili to samo. Ja i Megan jeszcze chwile siedziałyśmy tam dopóki kierowca nie kazał nam wysiąść.

            Siedziałyśmy na ławce przed szkołą. Myślałam nad wydarzeniem, które przed chwilą miało miejsce w autobusie, ale zaraz musiałyśmy iść na lekcje, ponieważ zadzwonił dzwonek.


(Proszę was, żebyście po przeczytaniu zostawili komentarz. Z góry dzięki.)

3 komentarze:

  1. "lecz próbuję się z nimi „bić” o dłuższe spanie " - trochę głupio to brzmi prawda? :D Ja napisałbym to tak - ", lecz próbuję walczyć z nimi o jeszcze chwilę spokojnego snu".
    "Wcisnęłam przycisk, by wyłączyć to denerwujące pipi pipi pipi" - to "pipi" zastąpiłbym po prostu "urządzeniem" :D
    "Założyłam je na siebie, czyli krótkie dżinsowe spodenki, beżową koszulkę na ramiączka i szary, cienki, rozpinany sweterek." - to kolejne zdanie, które głupio brzmi :D Lepiej napisz coś takiego - " Założyłam je na siebie. Ubranie składało się z krótkich dżinsowych spodenek, beżowej koszulki na ramiączka i szary, cienki rozpinany sweterek.", albo "Podeszłam do krzesła po ubrania na dziś - krótkie dżinsowe spodenki, beżową koszulkę na ramiączka i szary, cienki, rozpinany sweterek i założyłam je na siebie."
    "Zjadłam to i poszłam po portfel i przy okazji sprawdziłam godzinę. Miałam jeszcze godzinę" - powtórzenie godziny.
    "Najpierw po cichutku otworzyłam drzwi, by sprawdzić czy ona jeszcze śpi." - to "ona" jest niepotrzebna i bez tego zdanie lepiej brzmi.
    "Poszłyśmy po torby, było już dość późno i jeszcze chwile i byśmy się spóźniły na autobus. " - mówi się "spóźniłybyśmy".
    Oprócz tego parę literówek i błędów ortograficznych i stylistycznych. Przede wszystkim popracuj nad składnią. Dialogi są już dużo lepsze. Nie powiem, żeby mnie to nie wciągnęło bo jest ciekawe. Najbardziej zaciekawił mnie jednak Jeremi. Mam nadzieję, że będzie to jedna z ważniejszych postaci. I jeszcze jedno. Jesteś dziewczyną czy chłopakiem bo nie wiem jak się do ciebie zwracać i jakiego gatunku jest ta powieść :D ? Jeszcze raz życzę powodzenia i pozdrawiam.
    Potterowiec
    http://wcieniuchwaly.blog.pl/ - zapraszam :D

    OdpowiedzUsuń
  2. to "pipi" zastąpiłbym po prostu "urządzeniem"- tu chodzi o dźwięk
    Jeremi umrze na początku. Sorry
    Jestem chłopakiem.
    piszę fantastykę.

    OdpowiedzUsuń