sobota, 22 czerwca 2013

Rozdział 1/3

Dzwonek zadzwonił. Wzięłam szybko z ławki książkę i zeszyt. Przechodząc przez próg drzwi Tom złapał mnie za rękę. Chodziło mu o coś dość ważnego. Ważnego dla niego:

- Vanessa mógłbym Ci zadać pytanie?
- No jasne. Wal śmiało.
- No, bo wiesz… Znasz Cindy?
- Tak, przecież chodzi z nami do klasy!
- Ok, bo ja chciałbym się umówić z nią na randkę i...
- Aha, więc tak podejdź do niej i po prostu powiedz, że chciałbyś się z nią umówić. I tyle. Dziewczyny lubią odważnych mężczyzn. To znaczy mi by to wystarczyło.
- Dzięki. – podszedł do niej. Widziałam go kątem oka. Nie chciałam patrzeć na nich centralnie, bo uważam, że dziwnie by to wyglądało. Zaczął coś mówić, najprawdopodobniej to co mu powiedziałam. Zauważyłam, że Cindy się uśmiecha, co chyba znaczyło, że się zgadza. W głębi ducha cieszyłam się z tego.

            Chwile później odszedł od niej i poszedł w moim kierunku. Gdy przechodził obok mnie wystawił kciuka w górę, co uznałam za „Tak, zgodziła się!!!”. Spojrzałam się jeszcze jak wchodzi w tłum innych nastolatków. Odwróciłam się i przed sobą zobaczyłam Cindy. Tak się wystraszyłam, że aż podskoczyłam.

- Boże!!! Ale mnie wystraszyłaś!!!
- Przepraszam, chciałam Ci tylko powiedzieć z kim się umówiłam na randkę!
- Na serio?! Z kim? – Zapytałam udając, że nic nie wiem.
- Z Tomem! Tak się cieszę już chyba od początku liceum on podoba mi się, ale zawsze bałam się z nim porozmawiać. A teraz! On sam poprosił mnie! Tak się cieszę. Ahhhh… Zapomniałabym, sorry musze już iść. Pa!
- No, pa. Truchtem odbiegła ode mnie i chwile później ona też zniknęła w tłumie.

            Zadzwonił dzwonek. Wzięłam torbę i popędziłam pod sale od matematyki, która na szczęście znajdowała się na parterze. Już wszyscy weszli do Sali, a pan Wamoull prawie zamknął drzwi kiedy go zawołałam. Lekko je uchylił na tyle wystarczająco bym mogła się wślizgnąć do środka.

            Usiadłam obok Lindsey, której szczerze nienawidziłam, bo trzymała się z Lucy i Lorą. Nawet zachowywała się jak one. Nazywały się „królowymi liceum”, lecz jedna z nich była najgorsza. Lucy. Nawet gdy się patrzyło na jej minę i słuchało jej szyderczego śmiechu ciarki przechodziły. Udawałam, że je lubię, by mnie nie zniszczyły jak jedną dziewczynę, która chciała się im przeciwstawić. To było chyba jeszcze w gimnazjum. Tak ją zniszczyły, że zaczęła pić i ćpać. Nikt nie wie w jaki sposób ją do tego namówiły. Kiedyś nawet brutalnie pobiła i okradła kogoś. Teraz siedzi w poprawczaku, dlatego boję się z nimi zadzierać.

            Kiedyś Lindsey była inna. Miła, koleżeńska, była najlepszą uczennicą w klasie. Nawet można uznać, że byłyśmy przyjaciółkami. Kiedy doszły te „królowe” zaprzyjaźniła się z nimi. Kompletnie olała szkołe, przestałyśmy ze sobą tak często rozmawiać, bo na nic nie miała czasu. Zawsze tylko zakupy i zakupy. Teraz praktycznie nie wiem o niej nic przez to, że już się nie dogadujemy ze sobą.

            Przestałam myśleć o tym wszystkim i wypakowałam książki z torby. Lekcja była nudna ze względu na to, że pan Wamoull kazał nam zrobić ponad dwie strony zadań z podręcznika. Dla mnie wszystkie były proste, ale większość klasy uwarzam, że musiała by trochę pomyśleć nad każdym zadaniem. Skończyłam wszystko w około 25 minut i musiałam się czymś zająć do końca lekcji. Widząc, że się nudzę pan Wamoull kazał mi pomóc Mike’owi. Próbowałam jakoś wytłumaczyć, że tak naprawdę jestem bardzo zajęta, ale nauczyciel przystawał przy swoim. Z nie chęciom podreptałam w stronę Mike’a. On też nie wyglądał na zbyt zadowolonego.

            Pomagałam mu do czasu, aż zadzwonił dzwonek i wszyscy zerwali się z miejsc by jak najszybciej wyjść z sali na przerwę.


4 komentarze:

  1. "Lekko je uchylił na tyle wystarczająco bym mogła się wślizgnąć do środka." - niepotrzebnie wstawione "wystarczająco". Bez tego nawet lepiej brzmi :D
    " - No, pa. Truchtem odbiegła ode mnie i chwile później ona też zniknęła w tłumie.
    " - po "pa" nie ma kropki tylko myślnik, i po nim reszta zdania i dopiero po nim kropka :D Popracuj nad budową dialogów.
    "Z nie chęciom" - poprawnie jest "Z niechęcią".
    "uwarzam" - przez "ż".
    Znacznie się poprawiłeś od poprzednich fragmentów. Jeszcze sporo pracy przed tobą, ale dobrze ci idzie. Tak dalej. Nie poddawaj się i pisz dalej. Bardzo mi się podoba, choć na początku jest bardzo nudno to mam nadzieję, że później będzie więcej akcji. Masz ciekawy, nieco kolokwialny język :D To nie obraza, lecz komplement (wolę to powiedzieć bo trochę cię poznałem :D). Dzięki temu jesteś oryginalny. U mnie na blogu nowy - 10 rozdział. Zapraszam do odwiedzenia, przeczytania i skomentowania :D Jest trochę długi, ale bardzo ciekawy :D http://wcieniuchwaly.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  2. Akcja się rozkręci dopiero w 3 lub 4 rozdziale, bo według mnie przez pierwsze 50 stron książka powinna być nudna by zapoznać czytelnika z historią bohatera

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akcja w mojej książce zaczyna się na drugiej stronie bo tam jest już pierwsza walka, a potem jest już prawie co rozdział z przerwami na spokojne jazdy po mapie :D Czekam więc na ten początek akcji i radzę ci nie robić jej jak najpóźniej tylko w odpowiednim momencie by czytelnik się nie zanudził zanim zacznie się akcja rozkręcać. Nie mówię, że teraz jest nudno i cię nie popędzam, ale tak tylko powiedziałem :D Wejdziesz na mojego bloga i ocenisz mój najnowszy rozdział? To dalsza część tego co czytałeś na zapytaj :D
      http://wcieniuchwaly.blog.pl/

      Usuń
    2. Tylko że u mnie to nie będzie walka tylko bardziej napaść, ale z resztą wszystkiego dowiesz się w następnych rozdziałach ;)

      Usuń