środa, 26 czerwca 2013

Rozdział 1/4

Przez parę minut nie mogłam znaleźć Carla. Zaczęłam nawet sprawdzać w szatniach, lecz to nie dało skutku. Wchodząc po schodach prowadzących na parter szturchnęłam kogoś schodzącego. Okazało się, że to był on.

- Hej właśnie cię szukałam.
- No to jestem – powiedział to z taką radością, że aż
- Chciałam porozmawiać o… no wiesz… o nas.
- No to mów!
- Więc… wiesz… chciałabym… ,żebyśmy zostali przyjaciółmi.
- Właściwie to też o tym myślałem.
- Czyli nie jesteś zły
- Nie

Przytuliłam go ostatni raz.

Poszłam po torbę i czekałam pod salą od biologii na koniec przerwy. Nie miałam ochoty dłużej chodzić w kółko po korytarzu i nic nie robić. Wolałam posiedzieć i pomyśleć czy dobrze zrobiłam zrywając z Carlem.

Zadzwonił dzwonek. Pani Smoother wpuściła uczniów do klasy. Jak zwykle miała zniesmaczony wyraz twarzy. Prawdopodobnie chciała już przestać pracować z uczniami, którzy ciągle jej dokuczali.

-Wyjmijcie karteczki – powiedziała swoim ochrypłym, skrzeczącym głosem. Wraz z tym co oznajmiła cała klasa zaczęła krzyczeć ze zniechęceniem „O Jezu! Nie!”, lecz tej kobiety nie da się przekonać niczym, więc wszyscy po krótkim czasie uświadomili sobie, że nie warto narzekać i zamilkli.

            Wyciągnęłam brudnopis i wyrwałam z niego podwójną kartkę.Nauczycielka zaczęła podawać pytania. Gdy usłyszałam 2 pierwsze wiedziałam, że dostanę z tej kartkówki co najwyżej 4.

            Dzwonek zadzwonił dokładnie w momencie, w którym skończyłam pisać swoją pracę. Położyłam ja z lewej strony biurka pani Smoother. Zabrałam torbę i poszłam w stronę sal gimnastycznych. Lubiłam w-f, ale nie lubiłam pani Hurron. Ona ciągle na wszystkich wrzeszczała i mówiła, że wszystko robimy źle, dlatego większość klasy miała z w-fu czwórki.

            Na szczęście w-fistka musiała coś załatwić, więc kazała nam  zagrać w siatkówkę.

            Następne lekcje minęły szybko i nie było więcej kartkówek, czy sprawdzianów.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz