poniedziałek, 17 czerwca 2013

Rozdział 1/2


            Fizyka. Najbardziej znienawidzony przedmiot w naszej klasie. Na szczęście pani Kannialo lubi chyba nas najbardziej ze swoich uczniów. Usiadłam na swoim miejscu, którym była trzecia ławka przy oknie. Siedzący obok mnie Tom jeszcze nie przyszedł. Nie zważając na to wyjęłam z torby podręcznik i zeszyt.

- Lekcja, numer i data dzisiejsza – powiedziała jak zwykle Fizyczka – temat, Powtórzenie wiadomości, myślnik, grawitacja. – musiałam to szybko zapisać, ponieważ pani nie dawała dużo czasu na myślenie nad każdą literką. Bardzo szybko mówi. - Kto odpowie na pytanie na czym polega działanie grawitacji? – oczywiście od razu zgłosiła się Lora (klasowy kujon), lecz wiadomo, że pani i tak jej nie chce wybrać, bo „Trzeba dać szanse innym”. Wybrała Mike’a. Był nieukiem, podrywaczem, lecz i tak nie miał dziewczyny. Jednym słowem, kretyn.

-Yyyyyy, że przyciąga nas do ziemi. – mówi pisząc do kogoś sms’a.
-No, nie bardzo. Kto zna bardziej poprawną odpowiedź? – po rozejrzeniu po klasie i zobaczeniu, że nie ma innych chętnych do odpowiedzi oprócz Lory, pani była zmuszona ją wybrać. Machnięciem ręki pokazała, że ma  mówić.
- Jest to ciążenie powszechne, będące zjawiskiem naturalnym polegającym na…

            Przestałam słuchać. Wpatrywałam się w las za oknem. Właściwie nie było tam nic ciekawego, ale nie mogłam się od niego oderwać. Piękne, duże, wysokie dęby pomieszane z białymi brzozami i sosnami. Gdzieniegdzie można było zobaczyć klon. Zza drzew wyskoczyło stado brązowych saren i wszystkie szły przez ulice, lecz jedna stanęła na krawędzi i podniosła głowę do góry. Chyba patrzyła na mnie. Była jedyna z nich biała. Podniosłam do niej rękę machając, a ona kiwnęła głową i zaczęła podąrzać za resztą swojej rodziny.

Oderwało mnie od szyby otworzenie drzwi. To był Tom ze swoim bratem Dannym.

-  Dzień dobry. Przepraszamy za spóźnienie – powiedzieli zdyszanym głosem.
- Już! Siadać mi na miejsca i żeby mi to był ostatni raz, chłopaki, bo następnym razem nie podaruje wam.

            Szybko przeszli na swoje miejsca. Tom był ciemnowłosym, dość umięśnionym chłopakiem, lecz nie w moim guście. Zostaliśmy przyjaciółmi i wolałabym, żeby tak zostało. Rozpakował się i zapytał jaki był temat, nic nie mówiąc przesunęłam mu zeszyt po ławce. Po przepisaniu tematu oddał mi go i zapytał szeptem, by pani nas nie usłyszała:

- Coś widzę, ze jesteś nie w sosie. Powiedz. O co chodzi?
- Nie, nic się nie stało. – Odparłam pocieszająco
- Nie kłam, przecież widzę, że nie masz humoru. Mi możesz powiedzieć. Nikomu nie powiem. Obiecuję! – przystawał przy swoim.
- Nie, to nie jest takie ważne, nie musisz się mną zamartwiać.
- Przyjaciele nie mają przed sobą sekretów.
- Śmieszny jesteś.
- Jak mi nie powiesz to będę cię tym dręczył do końca twojego  życia.
- Pokłóciłam się z Jeremim.
- W jakim sensie?
- Chciałam mu współczuć z powodu Melanie, a on od razu na mnie, że nie mam o tym mówić i, że on mnie nie obchodzi
- Po prostu nie umie docenić próby wsparcia.

            Spojrzałam znowu przez okno. Saren już tam nie było.


            Resztę lekcji próbowałam się skupić na tym co mówi pani, ale jakoś mi nie wychodziło. Nie rozmawiałam już z Tomem.



(bardzo broszę o napisaniu dialogu zerwania kończącego się przyjażnią)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz