Fizyka. Najbardziej znienawidzony przedmiot w naszej
klasie. Na szczęście pani Kannialo lubi chyba nas najbardziej ze swoich
uczniów. Usiadłam na swoim miejscu, którym była trzecia ławka przy oknie.
Siedzący obok mnie Tom jeszcze nie przyszedł. Nie zważając na to wyjęłam z
torby podręcznik i zeszyt.
- Lekcja, numer i data
dzisiejsza – powiedziała jak zwykle Fizyczka – temat, Powtórzenie wiadomości, myślnik,
grawitacja. – musiałam to szybko zapisać, ponieważ pani nie dawała dużo czasu na
myślenie nad każdą literką. Bardzo szybko mówi. - Kto odpowie na pytanie na
czym polega działanie grawitacji? – oczywiście od razu zgłosiła się Lora
(klasowy kujon), lecz wiadomo, że pani i tak jej nie chce wybrać, bo „Trzeba dać
szanse innym”. Wybrała Mike’a. Był nieukiem, podrywaczem, lecz i tak nie miał dziewczyny.
Jednym słowem, kretyn.
-Yyyyyy, że przyciąga nas do
ziemi. – mówi pisząc do kogoś sms’a.
-No, nie bardzo. Kto zna
bardziej poprawną odpowiedź? – po rozejrzeniu po klasie i zobaczeniu, że nie ma
innych chętnych do odpowiedzi oprócz Lory, pani była zmuszona ją wybrać.
Machnięciem ręki pokazała, że ma mówić.
- Jest to ciążenie powszechne, będące zjawiskiem naturalnym polegającym na…
Przestałam słuchać. Wpatrywałam się
w las za oknem. Właściwie nie było tam nic ciekawego, ale nie mogłam się od
niego oderwać. Piękne, duże, wysokie dęby pomieszane z białymi brzozami i
sosnami. Gdzieniegdzie można było zobaczyć klon. Zza drzew wyskoczyło stado
brązowych saren i wszystkie szły przez ulice, lecz jedna stanęła na krawędzi i
podniosła głowę do góry. Chyba patrzyła na mnie. Była jedyna z nich biała.
Podniosłam do niej rękę machając, a ona kiwnęła głową i zaczęła podąrzać za
resztą swojej rodziny.
Oderwało mnie od szyby otworzenie drzwi. To był Tom ze swoim
bratem Dannym.
- Dzień dobry. Przepraszamy za spóźnienie –
powiedzieli zdyszanym głosem.
- Już!
Siadać mi na miejsca i żeby mi to był ostatni raz, chłopaki, bo następnym razem
nie podaruje wam.
Szybko przeszli na swoje miejsca.
Tom był ciemnowłosym, dość umięśnionym chłopakiem, lecz nie w moim guście.
Zostaliśmy przyjaciółmi i wolałabym, żeby tak zostało. Rozpakował się i zapytał
jaki był temat, nic nie mówiąc przesunęłam mu zeszyt po ławce. Po przepisaniu
tematu oddał mi go i zapytał szeptem, by pani nas nie usłyszała:
- Coś
widzę, ze jesteś nie w sosie. Powiedz. O co chodzi?
- Nie, nic
się nie stało. – Odparłam pocieszająco
- Nie kłam,
przecież widzę, że nie masz humoru. Mi możesz powiedzieć. Nikomu nie powiem.
Obiecuję! – przystawał przy swoim.
- Nie, to nie jest takie
ważne, nie musisz się mną zamartwiać.
- Przyjaciele nie mają przed
sobą sekretów.
- Śmieszny jesteś.
- Jak mi nie powiesz to będę
cię tym dręczył do końca twojego życia.
- Pokłóciłam się z Jeremim.
- W jakim sensie?
- Chciałam mu współczuć z
powodu Melanie, a on od razu na mnie, że nie mam o tym mówić i, że on mnie nie
obchodzi
- Po prostu nie umie docenić
próby wsparcia.
Spojrzałam znowu przez okno. Saren już tam nie było.
Resztę lekcji próbowałam się skupić na tym co mówi pani,
ale jakoś mi nie wychodziło. Nie rozmawiałam już z Tomem.
(bardzo broszę o napisaniu dialogu zerwania kończącego się przyjażnią)
(bardzo broszę o napisaniu dialogu zerwania kończącego się przyjażnią)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz