niedziela, 30 czerwca 2013

Rozdział 1/5

            Po szkole wracałyśmy z Megan pieszo, ponieważ uciekł nam autobus. Po drodze weszłyśmy do kawiarni mieszczącej się na ulicy Sumbid. Nazywała się „Kawowy Raj”. Zajęłyśmy drugi stolik z brzegu. Gdy podszedł do nas kelner zamówiłam 2 kawy z mlekiem i podałam mu do ręki 4 $. Siedziałyśmy kilka minut w milczeniu. Myślałam nad różnymi tematami, o których mogłybyśmy pogadać. Megan patrzyła się na ulicę za oknem. Jej twarz była znudzona.

-Jak poszedł Ci sprawdzian z biologii? – zagadnęłam
-Źle- odpowiedziała tak, że myślałam iż robi to z przymusu
-Mi też- powiedziałam z uśmiechem, żeby ją trochę rozweselić- Co się stało?-zapytałam już poważnym, lecz współczującym tonem
-Nic, nieważne
-No powiedz. Potrafię dotrzymać tajemnice.- w tym momencie przyszedł kelner i dał nam nasze kawy. Spodziewałam się, że będzie domagał się napiwku, ale on po prostu odszedł.
-Nie chce o tym gadać
-Megan, proszę powiedz.
-Nie! Daj mi święty spokój! Nie rozumiesz, że kiedy ktoś mówi, że nie chce o czymś powiedzieć to znaczy, że chce być z tym sam! A z resztą nie będę Ci się tłumaczyć. Idę stąd.- Wzięła torbę, wstała i szybkim krokiem wyszła.

            Siedziałam chwile i myślałam co ją ugryzło. Odkąd pamiętam zawsze byłyśmy nierozłącznymi przyjaciółkami. Co prawda kłóciłyśmy się, ale to były tylko drobnostki. Przez cały ten czas nie wypiłam ani łyka kawy. Po około dziesięciominutowych rozmyślaniach wyszłam z kawiarni.

            Ulica Sumbid była dość długa i biegła na skraju lasu, przez co stała się najpiękniejszą ulicą na osiedlu. Rozglądając się dostrzegłam między drzewami tą samą sarnę, która ujrzałam na fizyce. Teraz mogłam jej się przyjrzeć dokładniej.

            Miała białą sierść. Nie była zbyt duża, ale bardziej uwagę przyciągały brązowe kropki rozsiane na jej pośladkach. Rozglądała się na około, aż w końcu zauważyła mnie. O dziwo nie uciekła tylko patrzyła się. W pewnym momencie zaczęła iść, lecz po chwili pobiegła.


            Szłam Sumbid zamyślona. Próbowałam odgadnąć o co chodziło Megan. Do domu dotarłam w około 15 minut. Po wejściu odłożyłam torbę i poszłam oglądać telewizję, bo wiedziałam, że Megan woli sama sobie z tym poradzić. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz