Po szkole wracałyśmy z Megan pieszo, ponieważ uciekł nam
autobus. Po drodze weszłyśmy do kawiarni mieszczącej się na ulicy Sumbid.
Nazywała się „Kawowy Raj”. Zajęłyśmy drugi stolik z brzegu. Gdy podszedł do nas
kelner zamówiłam 2 kawy z mlekiem i podałam mu do ręki 4 $. Siedziałyśmy kilka
minut w milczeniu. Myślałam nad różnymi tematami, o których mogłybyśmy pogadać.
Megan patrzyła się na ulicę za oknem. Jej twarz była znudzona.
-Jak poszedł Ci sprawdzian z
biologii? – zagadnęłam
-Źle- odpowiedziała tak, że
myślałam iż robi to z przymusu
-Mi też- powiedziałam z
uśmiechem, żeby ją trochę rozweselić- Co się stało?-zapytałam już poważnym,
lecz współczującym tonem
-Nic, nieważne
-No powiedz. Potrafię
dotrzymać tajemnice.- w tym momencie przyszedł kelner i dał nam nasze kawy.
Spodziewałam się, że będzie domagał się napiwku, ale on po prostu odszedł.
-Nie chce o tym gadać
-Megan, proszę powiedz.
-Nie! Daj mi święty spokój!
Nie rozumiesz, że kiedy ktoś mówi, że nie chce o czymś powiedzieć to znaczy, że
chce być z tym sam! A z resztą nie będę Ci się tłumaczyć. Idę stąd.- Wzięła
torbę, wstała i szybkim krokiem wyszła.
Siedziałam
chwile i myślałam co ją ugryzło. Odkąd pamiętam zawsze byłyśmy nierozłącznymi
przyjaciółkami. Co prawda kłóciłyśmy się, ale to były tylko drobnostki. Przez
cały ten czas nie wypiłam ani łyka kawy. Po około dziesięciominutowych rozmyślaniach
wyszłam z kawiarni.
Ulica Sumbid była dość długa i biegła na skraju lasu,
przez co stała się najpiękniejszą ulicą na osiedlu. Rozglądając się dostrzegłam
między drzewami tą samą sarnę, która ujrzałam na fizyce. Teraz mogłam jej się
przyjrzeć dokładniej.
Miała białą sierść. Nie była zbyt duża, ale bardziej uwagę
przyciągały brązowe kropki rozsiane na jej pośladkach. Rozglądała się na około,
aż w końcu zauważyła mnie. O dziwo nie uciekła tylko patrzyła się. W pewnym
momencie zaczęła iść, lecz po chwili pobiegła.
Szłam Sumbid zamyślona. Próbowałam odgadnąć o co chodziło
Megan. Do domu dotarłam w około 15 minut. Po wejściu odłożyłam torbę i poszłam
oglądać telewizję, bo wiedziałam, że Megan woli sama sobie z tym poradzić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz