poniedziałek, 22 lipca 2013

Rozdział 1/6

Na prawie wszystkich kanałach były same dokumenty lub seriale, których nie oglądałam, więc przełączyłam na stare dobre bajki. Oglądałam je około pół godziny, a potem poszłam do swojego pokoju i ułożyłam się wygodnie w swoim łóżku.

Przez nim była komoda, na której stało zdjęcie moich rodziców gdy brali ślub. Patrzałam na nie i myślałam nad wszystkimi momentami, które z nimi przeżyłam. Próbowałam się powstrzymać od płaczu, lecz nie dałam rady. Cicho łkałam przytulając mojego misia. Nie trwało to długo, bo ciągle w mojej głowie mówiłam sobie, że muszę być silna. Wstałam poszłam do łazienki obmyć twarz i się uspokoić. Przez łzybyłam cała czerwona. Musiałam odczekać 15 minut zanim moja skóra nabrała normalnego koloru. Chwile po tym zadzwonił telefon. Była to Mery:

-Hej!
-Cześć!
-Sorry, że dopiero teraz mówię, ale chciałam się zapytać „Czy nie chciałybyście jutro pojechać ze mną Harrym i kilkoma innymi osobami na biwak do lasu?”
 -No pewnie! To znaczy ja jadę na pewno, nie wiem jak Megan, ale myślę, że ona też jedzie.
-To super, więc… weźcie śpiwory, namiot też, bo pojedziemy tam samochodem, standardowo coś do picia, jakiś prowiant i inne drobnostki typu latarka, telefon.
-Więc…do zobaczenia jutro!
-No, cześć.

Rozłączyłam się.

Poszłam powiadomić Megan o wyjeździe i niespodziewanie dała mi wejść do swojego pokoju. Jej twarz była czerwona jak moja 20 minut temu. Przy oczach zauważyłam rozmazany tusz do rzęs. Wpuszczając mnie chyba chodziło jej o to, żebym ją pocieszyła, czego ,ani nie lubiłam ,ani nie umiałam robić, lecz niestety musiałam to zrobić:

-Powiesz mi o co chodzi?- zaczęłam

-To…to przez Set’a

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz