poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Rozdzial 1/8

-Nie dam rady już dłużej tego ukrywać,…- mówiła do jakiegoś chłopaka siedzącego plecami zwróconymi w naszą stronę- … muszę to wyjawić. Ja…ja po prostu nie daję rady- Zaczęła plakać na jego ramieniu, a on przytulał ją i mówił jej coś do ucha.- Co!? Oszalałeś!? Nie będę nigdzie uciekać! Mam tu przecież przyjaciół, rodzinę. Nie,… wymyślę coś innego. Zadzwonię do ciebie wieczorem.
- Tina- odezwał się
- Co?
- Ja prawdopodobnie po maturze wyjadę. Daleko. Możliwe, że nawet nie będzie mnie więcej niż tylko kilka miesięcy.
- Co!? I jeszcze tego brakowało- złapała się za głowę i próbowała się uspokoić

            Ciągle się zastanawiałam kim jest chłopak, z którym ona gada. Spojrzałam na Mandy. Odeszłyśmy od  krzaków, za którymi się chowałyśmy, by nas nie zauważyła Tina i dalej biegałyśmy prawie w ogóle nie rozmawiając.

            Gdy wróciłam do domu byli w nim już rodzice Megan. Jej mama była nie zbyt wysoką, szczupła blondynką o błękitnych oczach. Jak na swój wiek wyglądała młodo. Miała 42 lata i pracowała jako księgowa w jednej małej firmie pod nazwą RID i sprzedawała różne elektroniczne rzeczy. Jej tata był mniej więcej wzrostu jej mamy, lecz był dość umięśniony. Był brązowookim szatynem. Pracował jako nefrolog w szpitalu Świętej Anny. Mówiłam do nich „ciocia” i „wujek”. Dziękowałam im każdego dnia za to, że zabrali mnie z domu dziecka po śmierci moich rodziców. Byli najlepszymi przyjaciółmi. Nagle odezwała się ciocia:

- Hej Vanessa, jesteś głodna?
- Nie dzięki.
- Na pewno?
- Nie, serio nie jestem głodna.
- Ok.


            Poszłam do pokoju i zaczęłam bezsensownie przeglądać Internet.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz